Większość osób, które rozpoczynają swoją przygodę z oczyszczaniem domu z bałaganu, marzy o jednym: o przestrzeni, która będzie wspierać ich codzienność, zamiast obciążać i przytłaczać. Gdy to się udaje, czują przypływ radości i nowej energii. Dom staje się sprzymierzeńcem, a życie zaczyna płynąć do przodu, bez ciężaru przeszłości.

Jednak w pewnym momencie tej drogi niektórzy zatrzymują się i myślą:
„Chwileczkę. A co, jeśli naprawdę uda mi się wszystko oczyścić? Jak to będzie, kiedy bałagan zniknie całkowicie?”

Nagle pojawia się świadomość:
„Bez sterty rzeczy do przeglądania i wiecznej listy obowiązków… zostanę sam na sam ze sobą. I co wtedy?”

Dla niektórych to myśl pełna wolności. Dla innych — źródło niepokoju. Strach przed pustką może sprawić, że proces oczyszczania zatrzyma się w miejscu.

Bałagan jako tarcza przed emocjami

Warto wiedzieć, że każdy, kto zmaga się z nadmiarem rzeczy, w pewien sposób używa ich jako osłony przed trudnymi emocjami. Przed samotnością, poczuciem straty, lękiem czy bólem.
Bałagan tworzy bezpieczną warstwę, która tłumi to, czego boimy się poczuć.

Co ciekawe, ten mechanizm często ukrywa się za bardzo akceptowalnymi zachowaniami: kupowaniem rzeczy „na wszelki wypadek”, kolekcjonowaniem pamiątek, pomaganiem innym, wypełnianiem czasu rozrywką, mediami społecznościowymi czy niekończącymi się poszukiwaniami w internecie.
Czasem ta potrzeba zagłuszenia emocji sięga jeszcze dalej — ku jedzeniu, cukrowi, alkoholu, nałogowemu graniu czy innym uzależnieniom.

 

Dlaczego ciągle odkładamy sprzątanie bałaganu "na później"?

Jedna z moich klientek pokazała mi w niezwykle poruszający sposób, jak trudne bywają te wewnętrzne blokady.

Mianowicie opiekowała się ciężko chorym mężem i podczas pracy nad porządkowaniem domu uświadomiła sobie, że… specjalnie zwalnia. Odkładała oczyszczanie, żeby po jego śmierci mieć coś, czym wypełni pustkę.

Podzieliłam się z nią moim doświadczeniem, że po stracie bliskiej osoby bardzo niewiele osób ma siłę zajmować się domem. Przeciwnie — często wtedy zaczynają się prawdziwe problemy z bałaganem, bo ból i żałoba odbierają zdolność działania.

Poradziłam jej: „Nie odkładaj. Spróbuj oczyścić przestrzeń teraz. Z moją pomocą.”

Dom jest odbiciem naszej świadomości.

Gdy porządkujemy przestrzeń, budujemy wewnętrzne fundamenty na czas, który nadchodzi.
Z nową determinacją wróciła do działania — i wciągnęła w to także swojego męża.
Powiedziała mu, że chce stworzyć dla nich bardziej przyjazne miejsce, aby było im lżej.

On odpowiedział:
„Nie wiem, jak to opisać, ale to, co robisz, daje mi nadzieję.”
Innym razem powiedział:
„Dziękuję. Dzięki temu czuję się lepiej.”

Jej historia miała niespodziewane zakończenie.
Kilka miesięcy później napisała:
„Mój mąż czuje się znacznie lepiej. Znów podróżujemy, a to była zawsze jego wielka pasja. Moja też.”

Dodała:
„Marto Twoje słowa trafiły w samo sedno. Dzięki Tobie zrozumiałam, że zatrzymywanie bałaganu nie pomoże — wręcz przeciwnie. Oczyszczenie przestrzeni stworzyło warunki, w których mój mąż mógł zacząć zdrowieć.”

Bałagan to tylko objaw, a nie przyczyna

To, co najważniejsze: bałagan nigdy nie jest źródłem problemu. To tylko widoczny objaw głębszych emocji.
W procesie porządkowania często pojawiają się trudne uczucia — i to zupełnie normalne. Jeśli czujesz, że potrzebujesz wsparcia, sięgnij po pomoc terapeuty albo skorzystaj z pomocy doświadczonego praktyka oczyszczania przestrzeni.

I pamiętaj:
Między strachem a ekscytacją jest cienka granica.
To, co wydaje Ci się lękiem, może być w rzeczywistości początkiem Twojej nowej wolności.

Wielu ludzi, którzy oczyścili swoją przestrzeń, mówi później:

„Czuję, że naprawdę żyję.”

Niektórzy opisują to jako przejście ze świata czarno-białego do pełnej palety barw.
Inni – jako przejście z płaskiego 2D do pełnego 3D.

Jak pięknie ujęła to jedna z uczestniczek:

„Chyba najbardziej bałam się tego, że stanę się dostępna dla życia.
Oczyszczenie przestrzeni dało mi odwagę, by naprawdę zacząć żyć.”